1. Samodzielna Brygada Spadochronowa.



Historia brygady.

Po klęsce Francji, do Wielkiej Brytanii przedarła większa część kadry oficerskiej 4 Dywizji Piechoty, wraz z zastępcą dowódcy płk. Stanisławem Sosabowskim, który właściwie dowodził dywizja podczas odwrotu. Po przybyciu na wyspę żołnierze zostali skierowani do Szkocji.
Tam 15 sierpnia 1940 roku powołano do życia 4 Kadrową Brygadę Strzelców, zaś jej dowódcą mianowano płk. Sosabowskiego. W początkach 1941 roku, z brygady zostało oddelegowanych na kurs do Ośrodka Szkolenia Dywersyjnego na zamku w Inverlochy. Szkolenie obejmowało też, kurs spadochronowy w ośrodku w Ringway. Na takie przeszkolenie odchodzili kolejni oficerowie, powracając jako spadochroniarze. Podsunęło to dowódcy brygady plan utworzenia polskiej brygady spadochronowej. Wysyłał zatem na przeszkolenie kolejnych oficerów.
Należy tutaj nadmienić, że spadochroniarstwo rozwijało się w Polsce przed wojną, zaś dwaj polscy instruktorzy por. Górecki i ppor. Gębołyś z bydgoskiego Wojskowego Ośrodka Spadochronowego, przedarło się do Anglii, gdzie zostali mile przywitani i otrzymali od ręki przydział do Spadochronowego Ośrodka Szkoleniowego w Ringway.

Jakkolwiek spadochroniarstwo nie było w Polsce obce, myśli o utworzeniu własnej jednostki tego typu była bardzo rewolucyjna, gdyż w tym czasie nawet Anglicy nie tworzyli takich jednostek, a ich program spadochronowy dopiero ruszał. Doświadczeniem w tej dziedzinie mogli poszczycić się jedynie Rosjanie, którzy wykorzystali je w ataku na Finlandię i Niemcy, którzy z kolei wojska powietrzno-desantowe użyli podczas zajmowania m. in. Krety.
W samej Anglii nie było nie tylko samolotów, szybowców, wyposażenia dla spadochroniarzy, ale nie było nawet szkół spadochroniarskich. Przeszkolenie takie przechodzili jedynie szpiedzy lub małe grupki dywersyjne.
Jednak płk Sosabowski trzyma się swojego planu, a przyświeca mu myśl, która staje się później hasłem 1. S.B.S.: "najkrótszą droga" do ojczyzny. W założeniu dowódcy, jednostka miała być tworzona w celu wsparcia wybuchu powstania w okupowanej Polsce i jako jedyna polska jednostka nie podlegała dowództwu brytyjskiemu (pozostawała do dyspozycji Naczelnego Wodza). Na swój koszt Polacy wybudowali "Małpi Gaj" i wierzę Spadochronową. Dwutygodniowy trening w małpim gaju musieli przejść wszyscy, zanim zostali skierowani do Ringway.
21 czerwca 1941 roku oficjalnie zostaje zatwierdzony znak spadochronowy: pikujący orzeł z rozwartymi pazurami. Znak ten nosili wszyscy, którzy przeszli szkolenie i wykonali skok na spadochronie, zarówno żołnierze Brygady jak i Cichociemni, którzy przechodzili ten sam kurs w "Małpim Gaju" i w Ringway.
23 września 1941 roku mają miejsce pierwsze większe ćwiczenia, których celem jest zdobycie baterii nadbrzeżnej. Polacy skakali z wypożyczonych samolotów Whitley. Na tę okazję przybyło wielu wojskowych z gen. Sikorskim na czele, jak również spora grupa cywili zgromadziła się by podziwiać poczynania Polaków. Cel został osiągnięty i "misja" wykonana. Po zakończeniu "pokazu" gen. Sikorski nadał skoczkom którzy ukończyli szkolenie odznaki, a następnie przemówił do żołnierzy. Na koniec oznajmił im: "...Odtąd jesteście Pierwszą Brygadą Spadochronową...".
1. S.B.S. jest pierwszą tego typu jednostką w historii wojska polskiego i jedną z pierwszych w szeregach aliantów. Dzień 23 września został świętem Brygady.

Niestety nadanie nazwy nie uczyniło z jednostki oddziału gotowego do walki. W chwili "narodzin", zaledwie 400 osób (w tym Cichociemni) ukończyło przeszkolenie. Ponadto w Wielkiej Brytanii był nadmiar oficerów, brak zaś podoficerów i szeregowców. Fakt ten spowodowany był tym, że kadrę oficerską Wojsk Polskich we Francji tworzyli oficerowie przybyli z Polski, zaś kadrę podoficerską rekrutowano spośród Polaków zamieszkujących Francję. Po klęsce Francji, podoficerowie powrócili do swoich domów i rodzin, oficerowie zaś przedarli się na wyspę by kontynuować walkę. Sprawa uzupełnień, rozwiązała się dopiero po podpisaniu porozumienia z ZSRR, na mocy którego z więzień i łagrów zwolnieni zostali Polacy. Część z nich pozostała w Rosji pod dowództwem gen. Andersa, część zaś została przetransportowana do Wielkiej Brytanii w celu uzupełnianie stanów osobowych i dla pokrycia strat.
Ponadto spadochroniarzami, postanowiło być wielu Polaków, którzy zamieszkując na terenach włączonych do Rzeszy, zostali wcieleni do Wehrmachtu, a następnie skierowani do Afryki, gdzie po kapitulacji Afrika Korps zostali zweryfikowani jako Polacy i przetransportowani do Szkocji.

Brygada Spadochronowa składała się z trzech Batalionów Spadochronowych, dywizjonu artylerii lekkiej, dywizjonu artylerii przeciwpancernej, kompanii sanitarnej, saperów, łączności, zaopatrzenia, plutonu żandarmerii, ochrony sztabu, opieki nad żołnierzami, drużyny wywiadu, sądu i poczty polowej.

21 listopada 1942 roku jednostkę odwiedził generał major Browning, dowódca brytyjski wojsk powietrzno-desantowych. Ten brytyjski oficer, był żywo zainteresowany Polską jednostką, czemu nie raz dawał wyraz, składając propozycję włączenia brygady do 1 Brytyjskie Dywizji Powietrznodesantowej. Tym razem przywiózł dla 1. S.B.S. prezent od 1 B.D.P. w postaci sztandaru. Nie był to jednak sztandar jaki Sosabowski chciałby dla brygady. Prawie rok wcześniej poprosił kilku Cichociemnych, aby po tym jako dostaną się do Polski, poprosili Warszawiaków o zorganizowanie takiego Sztandaru, z którym Brygada wróciłaby w stosownej chwili.
28 grudnia 1941 roku nad Polską zostało zrzuconych 6 ludzi. 3 z nich dotarło do Warszawy, zaś dowódca, kpt. Maciej Kalankiewicz przekazał prośbę płk. Sosabowskiego Marii Kann i Zofii Kossak. Kobiety zorganizowały zbiórkę pieniędzy i ludzi do pracy. Rangę sztandaru podnosi fakt, że na jego uszycie został użyty jedwab z płaszcza kardynała Dunajewskiego, żyjącego w XIX wieku. Sztandar został poświęcony potajemnie 3 listopada 1942 roku, zaś reprezentację Brygady stanowili ci trzej skoczkowie, którzy przynieśli prośbę o niego: kpt. Kalenkiewicz, por. M. Eckhardt i ppor. J. Marek (żaden z nich nie przeżył wojny), zaś matkami chrzestnymi Brygady zostały pani Kann i pani Kossak.

W marcu 1943 roku kolejną wizytę w Brygadzie składa gen. Browning, proponując utworzenie polsko-brytyjskiej dywizji powietrznodesantowej, pod dowództwem Sosabowskiego, na co polski pułkownik odpowiada odmownie. Był to początek pogarszania się stosunków między tymi dowódcami.
29 kwietnia 1944 roku z Polski przybywa wreszcie sztandar dla Brygady wykonany i poświęcony w Warszawie.

Na skutek nacisków Brytyjczyków 1. S.B.S. wchodzi w skład 1. Alianckiej Armii Powietrzno-Desantowej z dniem 6 czerwca 1944 roku. 14 czerwca z kwatery pułkownika znika kurtka i beret, które odnajdują się po kilku godzinach już z insygniami generalskimi. Część oficerów widziała nominację swojego dowódcy toteż, "pożyczyli" te części jego umundurowania, a następnie z monet wykonali insygnia generalskie. Gest ten bardzo wzruszył świeżo mianowanego generała.

1 lipca został wyznaczony jako dzień mobilizacji brygady, jednak po rozmowie gen. Sosabowskiego z gen Browningiem mobilizację odłożono do 1 sierpnia. Tym samym została ona przemieszczona do Anglii, gdzie przechodzi gruntowne szkolenie na nowym sprzęcie. Tu także dochodzi do pierwszego (i jedynego) ćwiczenia skoku w sile całej brygady. Wcześniej było to niemożliwe, gdyż Anglicy nie chcieli udostępnić samolotów.
8 lipca 1944 roku miało dojść do wspólnego skoku 8 kompanii. Po starcie, w czasie przelotu dwie Dakoty przewożące żołnierzy zderzyły się skrzydłami i spadły na ziemię, wraz ze wszystkimi skoczkami. Poległo 26 polskich spadochroniarzy i 7 amerykańskich pilotów. W chwili katastrofy Polacy nie byli jeszcze przypięci do linek, które powodowały otwarcie spadochronów, więc nie mieli szans na przeżycie. Jak doszło do tragedii i kto jest za nią odpowiedzialny, nigdy nie ustalono.

W sierpniu brygada była gotowa do walki. Gdy 1 sierpnia wybuchło Powstanie Warszawskie, jednostka przygotowywała się do planowanego zrzutu na Europą zachodnią. Pomimo próśb i protestów żołnierzy i dowódcy żołnierze nie zostali zrzuceni nad Polską. Zdyscyplinowani nie wypowiedzieli posłuszeństwa i wzięli udział w operacji Market Garden.

Operacja "Market Garden".

Była to operacja, której plan opracował brytyjski marszałek Montgomery (przez żołnierzy zwany Monty-im), w lipcu 1944 roku. Plan zakładał zrzucenie jednostek spadochronowych na terenie Holandii z zadaniem opanowania mostów na wszystkich rzekach pomiędzy linią frontu a Renem będącym naturalną granicą Niemiec. Według planu po mostach tych niczym po dywanie miały przejść wojska lądowe, aby zaatakować cenne dla III Rzeszy Zagłębie Ruhry. Mosty (w kolejności od zachodu) miały zajmować kolejno amerykańskie 101. Dywizja Powietrzno-Desantowa (Eindhoven) i 82. Dywizja Powietrzno Desantowa (Nijmegen) i pod samym Arnhem 1. Brytyjska Dywizja Powietrzna wzmocniona siłami 1. S.B.S. Siły lądowe stanowił brytyjski XXX Korpus. Z założenia miał on przebyć odległość 110 km dzielącą linię front i Arnhem w czasie 3 dni. Desant spadochroniarzy z powodu braku maszyn musiał się odbywać w kilku rzutach.

Operacja rozpoczęła się dnia 17 września.
Polacy mieli zostać przerzuceni w 3 rzutach (2 rzuty szybowcowe i jeden spadochronowy), z czego pierwszy (szybowcowy) w drugim dniu operacji tj. 18 września, a dwa pozostałe (drugi rzut szybowcowy i cały rzut spadochronowy) następnego dnia. Start 10 szybowców z działami ppanc. i ich częściową obsługą odbył się planowo dnia 18 września. Działa i ich obsługa dołączyła do 1. B.D.P. Niestety była to ostatnia rzecz, którą udało się wykonać według planu operacji Market Garden.
Dnia następnego wystartował zgodnie z planem drugi rzut szybowcowy w sile 35 maszyn. Jednak na skutek silnego ognia przeciwlotniczego na drodze do strefy lądowania jak i w pobliżu samej strefy z 10 dział ppanc. ocalało zaledwie 3, które również zostały włączone w skład 1. B.D.P. Jednak planowany rzut spadochronowy polskiej brygady nie doszedł do skutku z powodu złych warunków atmosferycznych (mgła) i został odłożony o 24 godziny.
20 września również nie zezwolono na start i desant Polaków odłożono o kolejne 24 godziny. Jednocześnie na skutek zmian sytuacji na froncie rejonem operacyjnym 1. S.B.S. stał się okolice miasta Driel.
Dopiero dnia 21 września start brygady doszedł do skutku. Jednak miejsce lądowania zostało obsadzone przez Niemców i do będących jeszcze w powietrzu Polaków otworzono ogień. Po wylądowaniu okazało się, że brak jest znacznych części brygady (min. 1 baonu i połowy 3 baonu). Brakujący żołnierze (565 oficerów i podoficerów) zostali zawróceni do Anglii już w czasie dolotu nad cel z powodu "złych warunków atmosferycznych" nad rejonem zrzutu. O fakcie tym gen. Sosabowski dowiedział się dopiero dnia 23 września.
Sytuacja przedstawiała się następująco:
- na północnej stronie Renu walczył cały rzut szybowcowy z ciężkimi działami i zaopatrzeniem w sile 121 ludzi.
- pod Driel wylądowało w rzucie spadochronowym 1003 osoby bez ciężkiego uzbrojenia a tylko z wyposażeniem osobistym.
- do Anglii zawrócono 565 żołnierzy
- I rzut morski (200 żołnierzy) znajdował się w Holandii w rejonie Eindhoven,
- II rzut morski czekał na transport w Anglii (332 żołnierzy).

Ponadto zaraz po wylądowaniu i wysłaniu patrolu okazało się, że nie ma promu, którym żołnierze gen. Sosabowskiego mieli się przeprawić na drugą stronę Renu. Połączenie z 1 B.D.P stało się zatem niemożliwe. Wieczorem 21 września do gen. Urquharta przeprawił się przez Ren jeden z żołnierzy polskiej brygady, a po rozeznaniu się w sytuacji powrócił. Dca brytyjskiej jednostki prosił o pomoc i przybycie Polaków. Obiecał dostarczyć łódki do przeprawy, a także wykonać natarcie, aby zwiększyć wolny od Niemców rejon przybrzeżny. Jednak następnego dnia łódki się nie pojawiły a Brytyjczycy nie dokonali uderzenia w stronę rzeki.
W zaistniałej sytuacji gen. Sosabowski wycofał się z niekorzystnego terenu, jakim był rejon nadbrzeżny i zorganizował obronę wokół miejscowości Driel. Ledwo żołnierze zdążyli się okopać, a Niemcy wykonali uderzenie, które jednak zostało odparte. Kolejne natarcia z użyciem wozów pancernych również nie przyniosły dla Niemców spodziewanych rezultatów.
W południe 22 września udaje się nawiązać kontakt radiowy z XXX korpusem, dzięki wysłanym przez gen. Harrocks-a 3 rozpoznawczym czołgom. Warto w tym miejscu wspomnieć legendarny wręcz epizod. Gen. Sosabowski poprosił dowódcę plutonu rozpoznawczego o wsparcie ogniem przybyłych 3 czołgów. Dca zgodził się użyczyć jeden czołg, tłumacząc, iż zostały wysłane nie do walki, ale do rozpoznania. Gen Sosabowski zdecydował się wysłać Shermana w najtrudniejszy punkt obrony. Kiedy poproszono generała o wskazanie drogi, ten pożyczył damski rower i poprowadził czołg na pozycję wyjściowe. W ten sposób powstała legenda o prowadzeniu przez polskiego generała na rowerze, brytyjskich czołgów do ataku.
Popołudniu u gen. Sosabowskiego zameldował się wysłannik gen Urquharta, przynosząc prośbę, aby przez noc, brygada przeprawiła się przez rzekę, w celu wsparcia znajdującej się w krytycznym położeniu dywizji. D-ca brygady obiecał zrobić wszystko, co się da, aby przez noc przeprawić możliwie jak najwięcej ludzi. Do jego dyspozycji jest kilkanaście gumowych łodzi o pojemności do czterech osób. O 23.00 rozpoczęła się przeprawa. Pierwszy miał wyruszyć III baon. Mimo silnego ognia przeprawa trwała do momentu zniszczenia przez Niemców skutecznym ogniem, wszystkich pontonów.
Podczas przeprawy poniesione zostały ciężkie straty a na północny brzeg przeprawiła się tylko 8 kompania w sile 56 ludzi. Pozostała część batalionu powróciła na pozycję w Driel. Wieczorem do Polskiej Brygady dotarł XXX Korpus, co odciążyło będących w okrążeniu żołnierzy.
W krótkim czasie po przybyciu na płn. brzeg 8. kompania została skierowana do zamknięcia drogi Oosterbeek-Heveadorp. Następnego dnia siłami jednego batalionu wspieranego przez czołgi Niemcy próbowali przebić się przez pozycję polskiej 8. kompanii. Atak został odparty a dwa niemieckie czołgi zniszczone.
23 września XXX Korpus przebija się na Elst, aby otworzyć sobie drogę na Driel. Do gen. Sosabowskiego przybywa oficer łącznikowy z XXX Korpusu. Wyjaśnia on sprawę zaginionego batalionu z 21 września. Informuje również iż batalion ten zostanie zrzucony dziś nad Grave. Podczas omawiania perspektyw przeprawy Brygady na północną stronę rzeki, gen. oświadczył, iż może się przeprawić, jeśli zostaną mu dostarczone łodzie, dostawy amunicji i żywności, a także osłona ogniem XXX Korpusu.
W tym czasie nad pozycje 1. B.D.P. przybywają samoloty transportowe i zrzucają zaopatrzenie. Niestety prawie wszystkie strefy zrzutu zajęte są przez Niemców, a pozbawiona łączności dywizja nie może podać nowych namiarów.
W noc z 23/24 września przeprawionych zostaje kolejnych 250 żołnierzy.
Sytuacja brygady ciągle się pogarsza. Zostają okrążeni, zaś elementy XXX Korpusu, które się przedarły, nie posiadały stałego kontaktu z resztą formacji. W dniu 23 września Polacy będący, na płn. brzegu toczą najcięższe walki podczas tej bitwy. Są to walki w mieście a często od wroga dzieli ich wyłącznie szerokość ulicy. Mimo przewagi nieprzyjaciela, udaje się zdobyć i utrzymać kilka domów. Niestety do końca dnia wszystkie działa ppanc. zostają zniszczone.
24 września przybył do Driel cały XXX Korpus. Gen. Sosabowski próbował przekonać dowódców brytyjskich, że jeżeli pomoc ma nastąpić to tylko natychmiast. Ustalono, że na drugi brzeg przeprawi się 43 Dywizja razem z Polską Brygadą. Niestety przez cały dzień nie dostarczono łodzi do wykonania tego transportu, przez co jednostki pozostały na stanowiskach.
Tego dnia dołączyła do walczących ta część rzutu z 21 września, która został zawrócona do Anglii.

25 września dowództwo brytyjskie wydało rozkaz odwrotu. Jednostki w noc z 25/26 września wycofały się z północnej strony Renu. Podczas operacji Market-Garden 1. B.D.P. praktycznie przestała istnieć tracąc 80 % z 10 tys. stanu.
Straty polskie były niższe, ale również spore i wynosiły 23 % stanu osobowego. Polska Brygada w znacznym stopniu pomogła "Czerwonym Diabłom" przetrwać tak długi okres, zarówno przez dostarczenie 300 żołnierzy, ale również poprzez wiązanie sporych sił wroga w walce pod Driel.
Następnie Polacy przeszli w rejon Nijmegen, a stamtąd zostali skierowani do Neerloon w celu ochrony lotniska. Została ona jednocześnie podporządkowana brytyjskiej 157 Brygadzie Piechoty, co spotkało się z ostrym sprzeciwem gen. Sosabowskiego. Ponadto żołnierze 3 batalionu zostali wyznaczeni do osłony dwóch mostów: w Heumen i Nijmegen. Niestety ten ostatni został zniszczony przez niemieckich płetwonurków w noc poprzedzającą przybycie Polaków.
7 października jednostka została przesunięta na tyły w celu przetransportowania z powrotem do na wyspę.
9 grudnia 1944 roku gen. Sosabwoski został odwołany z funkcji dowódcy Brygady Spadochronowej. Było to spowodowane nagonką brytyjskiego dowództwa wojsk spadochronowych z gen. Browningiem na czele, który kierował kolejne listy do władz polskich i brytyjskich, w których bardzo negatywnie (i fałszywie) oceniał postawę generała Sosabowskiego i sposób jego dowodzenia. Wywołało to falę protestów wśród żołnierzy mu podległych, między innymi w formie odmówienia wejścia na stołówkę.
Ostatnie wystąpienie generała przed swoją jednostką miało miejsce 27 grudnia 1944 roku. Nastąpiło wtedy przekazanie dowództwa ppłk. Jachnikowi, którego to na następcę gen. Sosabowskiego wskazali Brytyjczycy.
W pierwszych dniach marca wypadkowi uległ ppłk. Jachnik. Jego obowiązki jako dowódcy przejął mjr. Tonn (był drugi na liście dowódców proponowanej przez Brytyjczyków na miejsce Sosabowskiego). 27 marca Szef Sztabu Generalnego, gen. Kopański przedstawił płk. Kamińskiemu propozycję objęcia dowództwa nad brygadą. Jednak już 30 września propozycję tę odwołał, gdyż zdaniem Brytyjczyków, płk Kamiński nie jest odpowiednią osobą na to stanowisko, gdyż był on zbyt blisko związany z gen. Sosabowskim.
Ostatecznie dowódcą mianowano 13 kwietnia 1945 roku ppłk. Antoniego Szczerbo-Rawicza.
Na początku maja brygada została skierowana do Niemiec, jako jednostka okupacyjna, gdzie rozlokowała się w rejonie Kleve. Miesiąc później przyszedł rozkaz o przesunięciu jednostki w rejon Osnabrüc, gdzie pozostała do końca swojego istnienia.

19 maja 1947 roku ppłk. Szczerbo-Rawicz, wydał swój ostatni rozkaz dla brygady. 12 czerwca kompania honorowa brygady pełniła wartę honorową na pogrzebie prezydenta Raczkiewicza.
10 lipca 1947 roku, nastąpiło przekazania sztandarów brygady do Muzeum im. Sikorskiego w Londynie.



powrót do spisu treści

© Copyright 2007 - 2008 - Mateusz ""M@tis"" Maroński
Design by Scypion