Polska Podziemna
Akcja "Burza"



"Burza" na Lubelszczyźnie i na Podlasiu.



Na terenach Lubelskiego i na Podlasiu Armia Krajowa zmobilizowała trzy dywizje:
3 Zamojską w składzie: 7, 8 i 9 pułki piechoty AK - na czele z płk Adamem Świtalskim "Dąbrową".
9 Podlaską w składzie: 34 i 35 pułki piechoty AK - dowódca gen. Ludwik Bittner "Halka".
27 Wołyńska DP - przybyła ze wschodniego brzegu Bugu i dowodzona przez płk Jana Kotowicza "Twardego".
Korpus ten, zwany Lubelskim, dowodzony był przez gen. Kazimierza Tumidajskiego "Edwarda" "Marcina" i skupiał w swoich szeregach około 10 500 żołnierzy. Ich zadaniem było nękanie wycofujących się Niemców, a w momencie zbliżania się Armii Sowieckiej - stopniowe opanowywanie ośrodków miejskich regionu.

Gen. bryg. Kazimierz Tumidajski "Edward", "Marcin" komendant Okręgu AK Lublin.

Wstępem do rozpoczęcia Akcji "Burza" na Lubelszczyźnie była inicjatywa niemiecka, której nadano kryptonim "Cyklon". Wynikała ona z trudnego położenia sił niemieckich w tym regionie oraz ze wzmożenia się aktywności partyzantki polskiej i sowieckiej.
Na styku niemieckich grup armii "Środek" i "Północna Ukraina" zaznaczyła się luka, której dowództwo niemieckie nie miało czym wypełnić. W związku z tym polski ruch oporu miał to położenie wroga pogarszać poprzez systematyczne nękanie jego tyłów, których najważniejsze połączenia przebiegały właśnie w owej luce.
Główne siły partyzanckie - polskie i sowieckie - poza Puszczą Solską, koncentrowały się w tym czasie w Lasach Parczewskich. Nieustanna akcja sił partyzanckich wszystkich orientacji politycznych, zmusiła Niemców do reakcji.
Nieprzyjaciel uderzył na Lasy Parczewskie 18 lipca 1944 r., siłami Wehrmachtu, policji oraz Kałmuków płka Dolla.
Zaprawionej w bojach 27 DP udało się wyjść poza pierścień okrążenia objętego miejscowościami Ostrów Lubelski - Parczew - Sośnica, po walkach trwających do 19 lipca.

Niemcom udało się jednak otoczyć zgrupowanie AL Grzegorza Korczyńskiego oraz oddziały partyzantów radzieckich gen. Baranowskiego i ppłka Banowa. W nocy z 19 na 20 lipca na wspólnej naradzie dowódców postanowiono przebijać się w dwu rozbieżnych kierunkach: oddziały sowieckie na północny - wschód, polskie na południe.
Okrążone oddziały AL liczyły 1 200 ludzi, niestety w znacznej części świeżo zwerbowanych i źle uzbrojonych. Próba nocnego przedarcia się między jeziorami Kleszczów i Miejskie zawiodła, co zmusiło partyzantów do cofnięcia się w las, gdzie przez następny dzień prowadzili zacięte walki.

W tej sytuacji, na Bug ruszyła ofensywa Armii Czerwonej. 21 lipca nieprzyjaciel wznowił swoje ataki, lecz około południa przerwał nagle akcję i począł wycofywać się, gdyż jeden z sowieckich związków taktycznych zaczął oskrzydlać Niemców od północy. Ścigani dotychczas partyzanci przeszli do natarcia na grupy obławy, które zostały w dużej mierze zniszczone i rozproszone.

Dla sił Armii Krajowej, skupionych na terenie Lubelszczyzny "Burza" rozpoczęła się wraz z ostatnią dekadą lipca 1944 r. 21 dnia tego miesiąca, po uchwyceniu w poprzednim dniu przyczółków w rejonie Dorohuska i Dubienki, główne siły Armii Czerwonej, nacierające na tym odcinku frontu, przeprawiły się na zachodni brzeg Bugu, gdzie do 22 lipca utworzono przyczółek szerokości 120 km i głębokości 40 - 60 km, opanowując Chełm i Włodawę. Wieczorem tego samego dnia czołowe oddziały 2 armii pancernej podeszły do Wieprza i nawiązały wstępne boje o Lublin.

Równolegle wybuchły walki polskiej armii podziemnej na terenie miasta i w jego rejonie.
Oddział Franciszka Filipowicza "Merkurego" ostrzelał na szosie warszawskiej niemiecką kolumnę ewakuacyjną. Jednocześnie rozpoczęły się walki o centrum Lublina. Drużyna "Oriona" obrzuciła granatami "Deutsches Haus" (hotel "Lublinianka") przy Krakowskim Przedmieściu.
Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami plutony bojowe I rejonu AK opanowały dworzec kolejowy - gdzie unieruchomiono 10 lokomotyw, cukrownię i gazownię, oddziały II rejonu zniszczyły skład benzyny i rozminowały tereny elektrowni. Natomiast III rejon obsadził Zamek i seminarium duchowne, zamienione na szpital wojskowy, a rejon IV i V gmachy Sonderdienstu oraz stację wodociągową.

Płk Franciszek Żak - szef sztabu Okręgu Lublin.

23 lipca lubelskie oddziały AK nawiązały kontakt z jednostkami Armii Czerwonej i wraz z nimi kontynuowały walki o wyzwolenie miasta. Na drogach wylotowych partyzanci urządzili szereg zasadzek, w których rozbijano wiele pododdziałów niemieckich. Szczególnie wyróżniły się wówczas oddziały AK por. Aleksandra Sarkisowa "Szarugi" i komendanta Obwodu Lubelskiego kpt. Stefana Dębickiego "Jaksy".
Działania te, trwające trzy dni, nie były jednak należycie skoordynowane i uczestniczyła w nich zaledwie nikła część sił lubelskiej AK. Mimo to Niemcy doznali znaczących strat. Szacuje się je na około 600 poległych, rannych i jeńców, nie licząc sporych ilości uzbrojenia i sprzętu.
Co jednak najbardziej znamienne walki AK w mieście uchroniły wiele obiektów przed zniszczeniem, które w innym przypadku, mimo szybkich postępów Armii Czerwonej, uległyby zniszczeniu. Bój o Lublin wygasł dopiero w późnych godzinach wieczornych 24 lipca. Nazajutrz rankiem miasto było oczyszczone z nieprzyjaciela.

Walki trwały także na terenie powiatu lubelskiego, gdzie AK przeprowadziła kilkanaście akcji bojowych.
Do najpoważniejszych należała wspólna akcja zaczepna oddziałów AK i BCh w rejonie miejscowości Żuków zorganizowana przeciwko pododdziałowi z 17 Dyw. SS w sile 250 ludzi. 24 lipca w toku czterogodzinnej walki zabito 50 Niemców, a 26 raniono. Ze strony AK w boju pod Żukowem walczyły oddziały poruczników: "Naszego", "Spartanina" i "Dołęgi". Oddział Batalionów Chłopskich, liczył około 150-ciu żołnierzy.

Mjr Wilhelm Szczepankiewicz "Drugak", dowódca batalionu tomaszowskiego 9 pp. AK.

Najkrócej ze wszystkich powiatów Lubelszczyzny, Akcja "Burza" trwała na ziemi Lubartowskiej.

Decyzja o rozpoczęciu działań zapadła 21 lipca na odprawie 27 DP AK, w rejonie Firleja. Zgodnie z ułożonym wówczas planem batalion por. Pukackiego "Gzymsa" miał uderzyć na Firlej, batalion por. Filipowicza "Korda" na Kock, zaś oddziały 50 pp. pod dowództwem mjra Szatowskiego "Kowala", otrzymały zadanie zdobycia Lubartowa.

Akcję na Lubartów rozpoczęto 22 lipca o godz. 13.00 siłami miejscowego garnizonu AK pod dowództwem por. Romana Jeziora "Okonia", który zajął koszary, rozbroił znajdujących się tam Niemców i zabezpieczył zdobytą na nich broń i amunicję.
Dzięki realizacji założeń planu działania, dywizja uzyskała kontrolę nad znacznym terenem (ok. 180 km kw.).
22 lipca do Lubartowa wkroczył 50 pp. i wspólnie z miejscową kompanią uderzył na stację kolejową, gdzie opanowano pociąg sanitarny, wypierając niemiecki oddział w sile około 70 ludzi. 23 lipca do miasta weszły oddziały radzieckie.
Po nich pojawił się ppłk Grzegorz Korczyński wraz ze sztabem zgrupowania AL. Przedstawił się płk "Twardemu" jako "jedyny prawowity dowódca, uprawniony do działania w imieniu narodu polskiego" i zażądał natychmiastowego opuszczenia miasta.
W odpowiedzi na to płk Kotowicz zgłosił wobec dowództwa sowieckiego dalszą gotowość współdziałania bojowego, a mianowicie pościgu za wrogiem szosą Lublin - Warszawa, z rejonu Garbów - Markuszów - Kurów.
Jednak dowódca 3 korpusu piechoty, gen. Bokanow, oświadczył, że zgodnie z otrzymaną instrukcją 27 Wołyńska Dyw. Piech. AK ma złożyć broń i przejść do służby garnizonowej.

Równolegle w terenie rozwijały się samorzutnie akcje lokalnych oddziałów AK i BCh. W rejonie Woli Syrnickiej miejscowy 76-osobowy oddział "Fauna" zorganizował 22 lipca zasadzkę w której wziął do niewoli 8 Niemców, a w godzinach wieczornych uderzył na 120-osobowy oddział niemiecki, wzmocniony dwoma czołgami na moście w Syrnikach.
Następnego dnia wyruszył na Wieprz, na "obławę" i tu, w miejscowości Chlewiska, wziął do niewoli grupę 37 Niemców.
W tym samym dniu pluton z kompanii ppor. "Czesława" wziął do niewoli 7 Niemców w rejonie lasów Czemierniki. Następnie kompania "Czesława" ostrzelała oddział saperów niemieckich na rzece Tyśmienicy pod Stoczkiem, a w rejonie miejscowości Osóbka zlikwidowała grupę 14 SS-manów.

Ppłk Marian Gołębiewski, "Irka", "Ster". Dowódca batalionu hrubieszowskiego 9 pp. AK.

Oddział "Jordana" w sile 60-ciu ludzi rozbił w rejonie wsi Kieszkówka i Ruda Gołembska duży oddział niemiecki, tracąc w walce dwóch partyzantów.
Oddział BCh Jana Flisiaka "Chłopickiego" podjął walkę z niemiecką jednostką pancerną w rejonie wsi Michałówką. Zdołano uszkodzić jeden czołg, który załoga opuściła pod wsią Sosnówka. Na łąkach między Wypnichą i Elżbietowem rozbrojono inny oddział niemiecki. Ogółem zdobyto broń maszynową, sprzęt wojskowy, wzięto do niewoli 60 Niemców i tyluż zabito.

Reszta akcji w powiecie Lubartowskim miała charakter rozbrajania mniejszych oddziałów niemieckich. Dokonywane one były przez miejscowe, terenowe placówki AK.

Znacznie skromniejsze były dokonania Inspektoratu Chełm, który był terenem organizacyjnym 7 pp. AK.
Obwód Włodawski, a częściowo i Chełmski były w dniach 17 - 21 lipca terenem wielkiej pacyfikacji przeprowadzonej przez Niemców.
Natomiast koncentracja Obwodu Krasnostawskiego nie udała się z tego powodu, że w wyznaczonym rejonie zajęła stanowiska niemiecka artyleria.
Na trzy dni oddziały Inspektoratu zaległy w centrum niemieckiego zgrupowania w Roztoczu Chełmskim. W rezultacie dopiero w nocy z 25 na 26 lipca część oddziałów pod dowództwem kpt. Jarockiego "Jadźwinga", wkroczyła do Krasnegostawu, a dowódca ujawnił się wobec oddziałów sowieckich.
Do Chełma oddziały AK wkroczyły już 22 lipca po stoczeniu kilku potyczek z Niemcami w Dorohusku i po wysadzeniu mostu.

W Inspektoracie Zamość odtwarzano głównie oddziały 9 pp. pod dowództwem majora Stanisława Prusa "Adama".
W momencie rozpoczęcia działań w ramach "Burzy", czyli 21 lipca 1944 r., ogólna liczba żołnierzy tego zgrupowania wyniosła około 3 000 ludzi, zorganizowanych w 30 terenowych oddziałów.
Major Prus kierował ze swojego punktu dowodzenia w Bondyrzu oddziałami w rejonie Zwierzyńca i Łabuń. Siłami partyzanckimi na pozostałych terenach Inspektoratu dowodzili poszczególni dowódcy obwodów, według z góry przydzielonych zadań. I tak oddziałami tomaszowskimi dowodził major Wilhelm Szczepankiewicz "Drugak", hrubieszowskimi - Marian Gołębiewski "Irka" i biłgorajskimi - Józef Gniewkowski "Dorsza".
Każdy z tych oddziałów otrzymał pod swój nadzór określony odcinek drogi na moment niemieckiego odwrotu.

W meldunku z 21 lipca major Stanisław Prus wymienił 15 większych walk stoczonych przez siły swojego zgrupowania. Przytoczmy kilka z nich:
Batalion tomaszowski "Drugaka", liczący ponad 700 dobrze uzbrojonych i ostrzelanych w walce żołnierzy, opanował Bełżec, ważny węzeł komunikacyjny przy szosie Lwów - Lublin - Warszawa, miejscowość którą złowrogo wpisała w historię zagłada około 500 000 Żydów z całej Europy, zamordowanych tam przez hitlerowców w okresie od marca 1942 do czerwca 1943 r. Partyzanci wyparli Niemców z miasteczka, zdobywając m. in. trzy czołgi i utrzymali Bełżec w swych rękach do momentu nadejścia oddziałów radzieckich. Nazajutrz wraz z sowiecką dywizją płka Szostakowicza, kompanie batalionu wzięły udział w sześciogodzinnych walkach o Tomaszów Lubelski, który zdobyto.
Kompania z rejonu Horodła prowadziła w okresie od 22 do 24 lipca walki z Niemcami na odcinku Horodło - Grabowiec, zadając nieprzyjacielowi duże straty. Inne oddziały urządzały na wycofujących się Niemców zasadzki, dezorganizowały ich odwrót, niszczyły siły żywe i sprzęt nieprzyjaciela.

W toku działań zaznaczyła się dość harmonijna współpraca z oddziałami Armii Czerwonej. Major Prus nawiązał kontakt z sowieckim płkiem Szostakowiczem, wysyłając ppor. Krzewskiego "Sasa", jako swojego oficera łącznikowego. W wyniku porozumienia oddziały AK wzięły na siebie zadania rozpoznania i ubezpieczenia sowieckiej jednostki od strony Zamościa. W walce pod Zwierzyńcem ppor. Marian Kleban "Cezary" objął dowodzenie sowiecką kompanią po śmierci jej dowódcy. Oddziały AK pod dowództwem ppor. "Wira" uczestniczyły wspólnie z jednostkami Armii Czerwonej w walkach o miasto. Inne brały udział w walkach o oswobodzenie Szczebrzeszyna i Radecznicy.


Por. Stanisław Łokuciewski "Mały" (w środku), dowódca oddziału partyzanckiego z Obwodu Kraśnik.

Po ujawnieniu się delegatury powiatowej, do służby garnizonowej w Zamościu skierowano kompanię Wacława Wnukowskiego "Kabla" z batalionu "Doliny". Rozmieściła się ona w koszarach zamojskich, a w dwa dni później została rozbrojona. Reszta batalionu odeszła 27 lipca w celu przeczesywania lasu w rejonie Hosznia - Abramów.

W tym samym czasie trzeci batalion 8 pp. Leg., którego działaniami bojowymi dowodził major Wingert "Warta", działał w związku z rozwijającą się sytuacją frontową wzdłuż osi Kraśnik - Opole Lubelskie. 24 lipca patrole oddziału por. Stanisława Łokuciewskiego "Małego" weszły do Urzędowa rozbijając znajdujących się tam Niemców, przy czym zdobywając dużą ilość broni ręcznej, pięć samochodów i motocykli. Następnie oddział zaminował drogę Urzędów - Bobry i szosę Urzędów - Kraśnik, uniemożliwiając Niemcom odwrót w obu kierunkach. Równocześnie plutony 10 kompanii 8 pp. zorganizowały zasadzki na drogach odwrotowych nieprzyjaciela, nawiązując współpracę ze zrzutowym oddziałem sowieckim w rejonie Zakliczyna.

26 lipca część oddziału "Małego" w sile 68 ludzi ponownie wkroczyła do Urzędowa. Na wiadomość o zbliżaniu się kolumny niemiecko - ukraińskiej w sile 700 ludzi oddział wycofał się z miasta i przyjął bitwę pod Popkowicami, w odległości 2 km od Urzędowa. Walka trwała około 4 godzin, a jej wynikiem było zabicie 162 Niemców i wzięcie do niewoli 182. Nazajutrz dokonano rozpoznania na szosie Kraśnik - Lublin, na której napotkano kolejną grupę żołnierzy niemieckich, zabijając 86 z nich. 28 lipca oddział "Małego" w całości powrócił do Urzędowa tuż przed nadejściem czołgów sowieckich.
Na drodze Marynopole - Wólka Gościeradowska kompania "Andrzeja" uderzyła z zasadzki na liczniejsze siły niemieckie. W walce zginęło 20 Niemców, lecz oddział został zmuszony do cofnięcia się w głąb lasu. W dniu 28 lipca wspomniana kompania zaminowała drogę Salomon - Gościeradów, lecz znalazła się w otoczeniu znaczniejszych sił niemieckich pierwszej linii. W tej sytuacji nie było innego wyjścia jak wycofać się za linię frontu.

Bardzo ważną rolę w walkach Okręgu Lubelskiego miała odegrać 9 DP AK, dowodzona przez gen. Ludwika Bittnera "Halkę" i odtwarzana na terenie Inspektoratu Radzyń. 21 lipca zorganizowano pełną mobilizację oddziału, w celu obstawienia dróg rokadowych w stosunku do niemieckiego frontu na Bugu. Podstawowymi siłami dywizji, które wzięły udział w "Burzy", były OP 34 pod dowództwem rtm./mjr Stefana Wyrzykowskiego "Zenona", OP 35 pod dowództwem Konstantego Witkowskiego "Müllera", oraz oddział Wacława Rejmaka "Ostoi". W jej skład weszły także oddziały Batalionów Chłopskich, do których należał m. in. batalion Juliana Czuby "Mariana". Łącznie siły 9 DP AK liczyły około 2 500 ludzi.

Bolesław Frańczak "Argil".

Po ogłoszeniu "Burzy" oddział Wyrzykowskiego "Zenona" w nocy z 21 na 22 lipca dokonał ataku na kolumnę żandarmerii na szosie Biała Podlaska - Łomazy w rejonie wsi Dubów. W dniu następnym na trakcie Biała Podlaska - Parczew z zasadzki koło wsi Kozły zabito 25 Niemców, 5 raniono a 7 wzięto do niewoli. Tego samego dnia, czyli 23 lipca oddziały OP 35 zaatakowały Niemców z dobrym skutkiem w rejonie stacji kolejowej Bedlno i wsi Borowe, zaś następnego dnia, we wsi Wola Chomejowa i na szosie Komarówka - Przegaliny.

Większą bitwę stoczył oddział OP 34 w dniu 24 lipca pod miejscowością Leszczanka. Uderzenie na kolumnę wycofującej się artylerii doprowadziło do zdobycia czterech dział i wzięcia do niewoli 10 Niemców. Druga część oddziału pod dowództwem por. Chmielarskiego "Lecha", uderzyła od strony Garbarki na tyły kolumny i zdobyła dwanaście dział, zabijając lub raniąc 20 Niemców, a osiemdziesięciu biorąc do niewoli.
Przebieg tej bitwy obfitował w dramatyczne wydarzenia, bowiem do zupełnej katastrofy omal nie doszło w momencie, kiedy zwycięski batalion, uszykowany w kolumnę marszową ruszył do wolnej już od Niemców Białej Podlaskiej.
Niespodziewanie natknięto się na czołgi 5 Dywizji Grenadierów Pancernych, a ich atak z marszu doprowadziłby do nieuniknionej katastrofy. Na szczęście niezdecydowanie Niemców pozwoliło oddziałowi "Zenona" na zajęcie pozycji w czworoboku rowów melioracyjnych i szukanie drogi odwrotu do pobliskiego obszaru błot.
W tej groźnej sytuacja zjawił się oddział sowieckiego zwiadu, który ogniem maszerującej za nim artylerii zmusił niemieckie czołgi do odwrotu.

Kolejną bitwą oddziału "Zenona" był bój stoczony następnego dnia. 25 lipca wraz z nowo zwerbowanym oddziałem kpt. Wereszki "Rocha", napotkano wycofujący się niemiecki oddział we wsi Janówka. W wyniku dość gwałtownej walki oddział "Zenona" zniszczył samochód pancerny i 7 samochodów ciężarowych oraz zabił 45 Niemców, raniąc 20 i biorąc do niewoli 12.
Niemały był też udział AK w zdobyczach terenowych. 26 lipca 1944 r. pluton z oddziału "Zenona" wspólnie z jednostkami sowieckimi wziął udział w wyzwoleniu Międzyrzeca, a oddziały łukowskie pod dowództwem "Ostoi" w zajęciu Łukowa. Ponadto zabezpieczyły one sprzęt wojenny na stacjach kolejowych Bedlno i Szaniawy. W tym samym czasie oddziały z Białej Podlaskiej objęły ochronę elektrowni w tym mieście, zaś oddziały AK pod dowództwem ppłka Konstantego Witkowskiego "Müllera" zajęły samodzielnie Radzyń.

Podobnie rzecz się miała na terenach położonego na zachód od Inspektoratu Radzyń, Obwodu Puławy. Tutaj również dała się odczuć współpraca Armii Krajowej z BCh oraz w sporadycznych przypadkach również z Armią Ludową.
Jeszcze 15 lipca oddziały Batalionów Chłopskich pod dowództwem Stefana Rodaka "Roli", Zygmunta Kozaka "Waltera" i Jana Królika "Bacy" rozbiły więzienie w Opolu Lubelskim, skąd uwolniono 39 osób, głównie żołnierzy BCh, AK i AL, którym groziły wyroki śmierci. Uprowadzono wówczas 12 policjantów granatowych, z których jednego na mocy wyroku KWC rozstrzelano. Akcje przeprowadzono w nocy pod bokiem żandarmerii i garnizonu Wehrmachtu.
21 lipca sekcja z plutonu dywersyjnego AK ppor. "Dębicza" zaatakowała w Kazimierzu Dolnym niemiecką kolumnę taborową. 22 lipca zorganizowano zasadzkę na szosie Kazimierz - Puławy na kolonistów niemieckich i uszkodzono most w pobliżu Parachatki. W tym samym czasie OP15/3 pod dowództwem ppor. Bronisława Kozunia "Turnusa" dokonał napadu z zasadzki na szosie Puławy - Wąwolnica.

Po prawej: por. Marian Sikora "Przepiórka", szef "Kedywu" Inspektoratu Puławy.

W miarę nasilania się odwrotu Niemców walki nabierały coraz większego rozmachu, przybierając często formę prawdziwych bitew.

24 lipca dziesięciu żołnierzy BCh zaatakowało w okolicy wsi Drzewce pociąg pancerny jadący do Puław. Wywiązała się zażarta walka. Partyzanci zostali przyduszeni ogniem broni maszynowej i artylerii. Do atakujących dołączyły się dalsze oddziały BCh, które rozebrały mostek kolejowy na zachód od Klementowic i ostrzelały Niemców. Bechowców wsparła również grupa Armii Ludowej pod dowództwem Alefa - Bolkowiaka "Bolka".
Po trzech godzinach walki pociąg otworzył sobie drogę na Dęblin. Zginęło 6 Niemców.
Szczególną uwagę dowództwo obwodu AK poświęciło poczynaniom mającym na celu uchronienie przed zniszczeniem obiekty twierdzy Dęblin, lotniska i węzła kolejowego. Realizację tego planu, nazwanego "ocalić Dęblin", komendant podobwodu "A" kpt. Piotr Ignacak uruchomił 24 lipca.
Już tego samego dnia siedmioosobowy patrol pod dowództwem ppor. Melchiora Piskały "Melchiora" zlikwidował posterunek ochronny mostu w Bobrownikach nad Wieprzem, tym samym chroniąc most przed zniszczeniem.

W ciągu nocy z 24 na 25 lipca okoliczne oddziały AK oczyściły Dęblin i jego okolice z Niemców. Zlikwidowano kilka grup niemieckich saperów, sposobiących się do wysadzenia magazynów w Stawach, parowozowni i budynków na lotnisku. Nie udało się także Niemcom zdetonować wielkiej ilości bomb lotniczych, które zgromadzili na lotnisku z zamiarem spowodowania ogromnej eksplozji w momencie wkroczenia wojsk sowieckich.

Istotnym fragmentem w "bitwie o Dębno" były wydarzenia w pobliskiej Stężycy. Siłami AK i BCh w tym rejonie dowodził Klemens Kurzyp "Wojtyński". W momencie wycofywania się stacjonującej w Stężycy niemieckiej jednostki wojskowej opanował on przemienione na szpital polowy koszary i wziął do niewoli szykujących się do ich wysadzenia saperów. Pozostałe drużyny AK i BCh polowały w tym czasie na Niemców, usiłujących łodziami przeprawić się przez Wisłę.

Po lewej: Stefan Rodak "Rola".

W innych rejonach 25 lipca oddział "Dębicza" stoczył walkę z oddziałem SS, który rozpoczął palenie wsi Zastawie. Po półgodzinnej walce Niemcy zostali zmuszeni do wycofania się. Również w tym dniu oddziały Mariana Sikory "Przepiórki" i Franciszka Jaskulskiego "Zagona" stoczyły walkę ze 150 - osobowym oddziałem niemieckim, usiłującym podpalić Końskowolę. W toku trwającej kilka godzin walki do miejscowości tej wjechały czołgi sowieckie, a niemiecki oddział pacyfikacyjny poniósł całkowitą klęskę. Była to największa bitwa AK w Obwodzie Puławy.
Tego samego, 25 lipca kompania BCH z obwodu iłżeckiego pod dowództwem Władysłąwa Gołąbka "Boryny" przeszła na teren powiatu puławskiego i stoczyła kilkugodzinną walkę z kompanią SS, która zamierzała spacyfikować wieś Janiszów. Niemcy w obawie przed okrążeniem przerwali walkę i wycofali się. W trzygodzinnym starciu partyzanci stracili 6 zabitych. Straty niemieckie były znacznie wyższe i wyniosły około 20 zabitych i wielu rannych.
26 lipca oddziały AK opanowały Wąwolnicę i Poniatową. W tym samym dniu 30 - osobowy oddział podobwodu B "Puławy" pełniący funkcję rozpoznawcze, współdziałał z jednostkami sowieckimi przy zdobywaniu Puław.

Oddział specjalny BCh Jana Jabłońskiego "Drzazgi" z obwodu puławskiego zlikwidował patrol niemiecki w łodzi na Wiśle. Oddział BCh Feliksa Głowackiego "Kamfory" uderzył wspólnie z oddziałami sowieckimi na Niemców stacjonujących w Puławach. Zdobyto broń i dużą ilość żywności.

Następnego dnia oddział Władysława Mizaka "Skały" i F. Waltera "Żwira" w sile 85 ludzi, stoczył pod Zastowem bitwę z silną grupą esesmanów liczącą około 200 żołnierzy. W walce padło 10 Niemców, a kilku zostało rannych. Wieczorem zgrupowane oddziały AK i BCh powtórnie zaatakowały oddział SS pod Makowem. Zabito kilku hitlerowców.
27 lipca jedna z kompanii batalionu garwolińskiego 15 pp. "Wilków", pod dowództwem kpt. Władysława Makula "Mirkowskiego" uderzyła na wzmocniona kompanię Wehrmachtu, we wsi Rębków. Natarcie przeprowadzone wieczorem, zmusiło Niemców do odwrotu. Rannych zabrali ze sobą zostawiając na polu bitwy kilku poległych i kilkunastu jeńców. Zdobyto m. in. trzy moździerze, ckm, i radiostację.
31 lipca oddział BCh z obwodu Puławy pod dowództwem Jana Królika "Bacy", Zygmunta Kozaka "Waltera" i Stefana Rodaka "Roli" rozbroił 40 Kałmuków z garnizonu w Poniatowej. Zdobyto 40 karabinów i ponad 100 granatów.

Z przedstawionego wyżej wykazu działań bojowych jasno wynika, że udział Batalionów Chłopskich okręgu lubelskiego, w realizacji "Burzy" był bardzo znaczny. Oddziały chłopskie po raz kolejny pokazały, że były wartościowym partnerem i to mimo różnic ideowych dzielących BCh i Armię Krajową. W wyniku procesu scaleniowego, w składach niemal wszystkich dywizji i mniejszych związków taktycznych AK na Lubelszczyźnie walczyły jednostki "Chłostry".

Wraz ze zbliżaniem się frontu, zwłaszcza Podlasie stało się terenem ożywionej działalności zbrojnego ramienia Stronnictwa Ludowego.
I tak, np. 15 lipca czterdziestoosobowy oddział wydzielony z I Batalionu im. Ziemi Podlaskiej pod dowództwem por. Homeni "Poleszuka" i por. Mariana Pateja "Burzy" zorganizował zasadzkę na szosie Biała Podlaska - Łomazy. O godzinie 19.00 ostrzelano z broni maszynowej samochód z żołnierzami niemieckimi. Zginęło 10 Niemców, zdobyto 10 karabinów i sprzęt wojskowy.
Grupa 32 partyzantów z II Batalionu BCh im. Ziemi Podlaskiej z obwodu siedleckiego, dowodzona przez Mariana Grzebisza i uzbrojonych w 2 ckm, 24 kb, 3 steny oraz 2 pistolety maszynowe, przygotowała zasadzkę na cofające się kolumny wojska w okolicy Gostchórzy i Biardów. Pierwszy z 6 samochodów, które pojawiły się na szosie, ostrzelano, a następnie opanowano. Akcję przerwały dalsze, nadjeżdżające samochody z żandarmerią i SS. Oddział cofnął się w głąb lasu, skąd zaatakował nieprzyjaciela ogniem. Zabito 21 Niemców, w tym dwóch oficerów, około 40 rannych dostało się do niewoli, pozostali wycofali się w nieładzie.
20 lipca dwudziestu partyzantów z I Batalionu BCh z obwodu Biała Podlaska pod dowództwem Franciszka Bancarzewskiego "Włóczęgi" przygotowało zasadzkę na szosie Rosin - Dubice. Na założone miny wpadł samochód niemiecki. Wylana benzyna zapaliła szosę i rów oraz kawałek lasu. Zginęło 19 Niemców wraz z dowódcą, jednego wzięto do niewoli. 21 lipca oddział BCh i AK z rejonu Łosice w obwodzie siedleckim mający zadanie unieruchomienia niemieckiego pociągu pancernego na torze kolejowym Niemojki - Mordy, stoczył potyczkę z oddziałem węgierskim koło lasu Majówka na drodze między Łosicami a Mordami. W czasie walki ostrzelano samochód osobowy, w którym raniono węgierskiego generała.
Tego samego dnia I Batalion BCh im. Ziemi Podlaskiej, w sile 98 żołnierzy, pod dowództwem Eugeniusza Kołtana "Jastrzębia" oraz 30 partyzantów pod dowództwem P. Głowackiego "Chłopickiego" przygotowało na szosie do Międzyrzeca zasadzkę na niemiecki oddział rekwizycyjny w gminie Żegocin. Ostrzelano samochody ciężarowe, w wyniku czego 17 Niemców zostało zabitych, część zbiegła z miejsca walki, a kilku wzięto do niewoli. W jednym z samochodów znaleziono 10 zabitych oficerów sztabowych. Zdobyto 4 pistolety maszynowe, 4 pistolety oraz różnorodny sprzęt wojskowy.
23 lipca I Batalion BCh z obwodu Biała Podlaska w sile 128 partyzantów zniszczył czterdziestoosobowy oddział niemiecki w gajówce koło Berezy. Po południu, wspólnie z sowieckim oddziałem wziął udział w walce koło Żegocina, ostrzeliwując wycofujące się oddziały niemieckie.

Armia Krajowa Okręgu Lublin po "Burzy".
Próba bilansu.


Żołnierze 27 Wołyńskiej Dywizji AK po internowaniu w obozie na Majdanku.

Do dzisiaj niepodobna jest ogarnąć całość wysiłków zbrojnego polskiego podziemia w przełomowych tygodniach wyzwalania się Lubelszczyzny spod okupacji niemieckiej. Tym bardziej nie można uczynić tego w ramach niewielkiego rozdziału.
Dostępne obecnie źródła i materiały zawierają dane o nieco ponad 100 akcjach, przeprowadzonych przez AK i BCh w okresie realizacji planu "Burza" w Okręgu Lubelskim.
W ich toku straty nieprzyjaciela wyniosły ponad 1 000 zabitych i około 1 200 wziętych do niewoli. Oddziały AK przy znacznym udziale BCh zdobyły lub uszkodziły 7 czołgów, 31 samochodów pancernych, 24 działa i moździerze, około 600 sztuk broni różnej i 150 wozów konnych. W ciągu 9 dni walk opanowały one samodzielnie miejscowości: Bełżec, Wąwolnicę, Urzędów, Lubartów, Poniatową, Kock, Szczebrzeszyn, Zamość. Wspólnie z wojskami sowieckimi: Tomaszów Lubelski, Białą Podlaską, Radzyń, Łuków, Krasnystaw, Lublin, Puławy i Dęblin.

Odwrót Niemców znad Bugu przypadł na moment ogromnego zamieszania w wysokich sztabach Oberkomando der Wehrmacht spowodowanego zamachem na Hitlera, toteż pod naciskiem żywiołowej akcji polskiego podziemia zamienił się on w bezładną ucieczkę, często bez broni.

Tymczasem zbliżał się nieuchronny dramat oddziałów Armii Krajowej, gdyż wciąż nie było porozumienia między rządem londyńskim i rządem ZSRR, a obecnie i z władzami PKWN w Lublinie. W takim stanie rzeczy, po ustąpieniu Niemców z Lubelszczyzny powstał ostry kryzys, który doprowadził do zlikwidowania wszystkich trzech dywizji AK.

Pierwsza uległa likwidacji 27 Wołyńska DP AK, której ówczesny dowódca płk "Twardy" na odprawie w Lubartowie odmówił uznania PKWN. W czasie nakazanego 25 lipca 1944 r., przemarszu w rejon Kozłówki dywizja została 27 lipca rozbrojona przez wojska sowieckie i skierowana do nowego miejsca koncentracji w Piaskach Luterskich.
W ten sposób kończyła swoje istnienie dywizja AK, która w ciągu sześciu i pół miesiąca przemierzyła w 60 bojach 480 km lasami Wołynia i błotami Polesia, aby przejść do "Burzy" na Lubelszczyznę. W czasie tego czasu wytrąciła ona z walki ponad 2 000 Niemców zabitych, rannych i wziętych do niewoli, sama ponosząc niemałe straty: około 600 poległych, 1 400 rannych i 1 600 zaginionych.

Dowódca 9 pp. mjr "Adam" otrzymał rozkaz rozbrojeniowy 29 lipca, który został wykonany już następnego dnia rano. Dowódca 3 dywizji płk Świtalski "Dąbrowa", udał się 3 sierpnia na rozmowę z sowieckim generałem lotnictwa Kołpaczewem, który zgodził się na ponowną mobilizację dywizji, lecz do "armii Berlinga". Po odmowie "Dąbrowę" aresztowano.

Po prawej: Władysław Cholewa "Paśnik". Okręgowy Delegat Rządu w Lublinie. Aresztowany przez NKWD.

Najdłużej pod bronią znajdowała się 9 DP AK generała Bittnera "Halki", który jeszcze 4 sierpnia zgłosił przez radio, po przeprowadzeniu mobilizacji, gotowość marszu na powstańczą Warszawę.

Formowanie 34 pp. AK pod dowództwem ppłka Stefana Drewnowskiego "Romana" trwało do 10 sierpnia 1944 r. Jednak I i II bataliony odmówiły podporządkowania się "władzy ludowej" i zostały zmuszone do złożenia broni. Do Białej Podlaskiej przybył tylko III batalion 34 pp. pod dowództwem kpt. Józefa Strzęciwilka "Dunina".
W rezultacie 13 sierpnia w niedzielę został aresztowany i wywieziony do Lublina dowódca pułku ppłk Drewnowski.

Pod pozorem wezwania na naradę zostali również aresztowani przez NKWD: Władysław Cholewa - Okręgowy Delegat Rządu oraz płk Tumidajski "Marcin" jako komendant Okręgu AK Lublin.
Od tego czasu do tworzenia centralnej administracji przystąpili "specjaliści" w mundurach wojskowych, przybyli znad Oki, dla których oparciem był ambasador sowiecki w Polsce gen. Mikołaj Bułganin.

W taki oto sposób upadała koncepcja odtwarzania Sił Zbrojnych i administracji cywilnej, nie tylko jako podstawy do ukształtowania granic wyzwalającego się państwa, ale także jako gwaranta jego suwerenności.



powrót


© copyright 2005 - 2007, Radosław ""Butryk"" Butryński
Design by Scypion